czwartek, 25 marca 2010

realizuję postanowienia

Dzielnie realizuję poniedziałkowe postanowienia, czyli lenię się, co prawda nie na kanapie ale na licznych spacerach w blasku słońca :) Przemierzam kilometry chodników, dróg, tras, ścieżek w poszukiwaniu oznak wiosny, zaopatruje się w ukochane wiosenne kwiaty i... odpoczywam, cały czas towarzyszy mi aparat, dlatego czasem mogę się z Wami podzielić moimi kolorowymi radościami.
Dziś mój ukochany M. obdarował mnie upragnionym anemonem :* - bez komentarza.
A dzięki "mojej Katrin" lansuję się na spacerach nosząc na szyi to maleńkie cudeńko, które przywiozła mi z Wiednia :*** (ujęć miliard just for JU):
                    maleństwo w ujęciu "best shot"                                                                   mini LOMO                                                                                                                             widziane w Lubitelu naturalnych rozmiarów

8 komentarzy:

JaMajka pisze...

Ale że to prawdziwy aparat?! SZOK :>
Zazdroszczę tego pięknego bladoróżowego kwiatu... Pachnie?

Anna-Maria pisze...

JaMajko... miniatura jest jedynie przywieszką :) prawdziwy Lubitel jest wielkości dużego kubka do herbaty :)
a kwiat to jaskier (zawilec) i nie pachnie :)

gunia pisze...

...moze nie pachniec nawet-i tak piekny.
A zawieszka...nie musze chyba dodawac ze przebajerandzka ;-D (ze mnie tez gadzeciara, haha)

JaMajka pisze...

Jako przywieszka też super rzecz :) W każdym razie robi wrażenie :)
A gunia ma rację, jak już kwiat tak wygląda, to nie musi pachnieć...

dul pisze...

no to zachorowałam na anemona.

rosaliaa pisze...

mmm napatrzeć się nie mogę na te cuda

SweetCandyDreams pisze...

sliczny breloczek, a kwiaty to marzenie. Piekne zdjecie tego niebieskiego

plakatowka pisze...

A ja widziałam anemona ostatnio u siebie w kwiaciarni i od razu pomyślałam o Tobie. No ale Ty mieszkasz daleko ...