Z tej okazji spotkało mnie wiele, ba - mnóstwo cudownych niespodzianek! Najwspanialszą z nich był kompletnie niespodziewany, niezapowiedziny i zaskakujący prezent od trzech najukochańszych mych scrapowych babolców :* Ja Was Nule, Jaszki i Gule zacałuję na śmierć jak dorwę!

Zdjęcie robiłam prawie natychmiast jak otworzyłam paczkę (akurat gotowałam obiad a potem musiałam go szybko zjeść - dlatego też po łzach wzruszenia które pociekły ciurkiem po polikach ostał się jedynie radosny uśmiech) - dziewczyny jesteście niesamowite.
Kolejnym scrapowy prezent otryzmałam od mojej przyjaciółki Asi - nie wiem jakim cudem ona na to wpadła, będzie to dla mnie zagadką do końca życia - doatałam boską, maleńką MASZYNĘ DO SZYCIA!!! Jeszce jej nie wypróbowałam, ale może dziś wieczorem się uda, może jutro... bójta się, bo jak zacznę przeszywać papiery to już żadnego wolnego miejsca na scrapie nie zostawię!

Oprócz tego dostałam mnóstwo pięknych prezentów, ale nie będę wsystkich fotografować - ogranicze się do tych związanych z tematem bloga; podsumowując - ten rok mogę zaliczyć do wyjątkowo udanych prezentowo :)
Poza tym dziekuję wszystkim za życzenia, jesteście kochani!!! :*
A na deser zaległy scrap, którego przez to całe zamieszanie nie zdązyłam wstawić na blog. Kolejny raz oscrapowałam małą Zu na rączkach u tatusia - mojego najlepszego na świecie przyjaciela.

Bazą scrapa jest papier z kolekcji "Herbaciany Ogród", który okazał się doskonale współpracować z papierem z kolekcji "Rivendell"; całość została okraszona ils-owymi guziolami :)














