wtorek, 1 grudnia 2009

urodzinowo :)

Witajcie, jestem ostatnio nieznośnie zabiegana. Nie mam czasu na nic! Ostatnie dni minęły pod znakiem suto zakrapianych spotkań towarzyskich - ale to już tak chyba jest jak sie ma urodziny w poniedziałek to się je obchodzi cały weekend :) Tak wczoraj był dzień moich 28 urodzin - depresji brak, krem przeciw zmarszczom zakupiony :)
Z tej okazji spotkało mnie wiele, ba - mnóstwo cudownych niespodzianek! Najwspanialszą z nich był kompletnie niespodziewany, niezapowiedziny i zaskakujący prezent od trzech najukochańszych mych scrapowych babolców :* Ja Was Nule, Jaszki i Gule zacałuję na śmierć jak dorwę!


Zdjęcie robiłam prawie natychmiast jak otworzyłam paczkę (akurat gotowałam obiad a potem musiałam go szybko zjeść - dlatego też po łzach wzruszenia które pociekły ciurkiem po polikach ostał się jedynie radosny uśmiech) - dziewczyny jesteście niesamowite.
Kolejnym scrapowy prezent otryzmałam od mojej przyjaciółki Asi - nie wiem jakim cudem ona na to wpadła, będzie to dla mnie zagadką do końca życia - doatałam boską, maleńką MASZYNĘ DO SZYCIA!!! Jeszce jej nie wypróbowałam, ale może dziś wieczorem się uda, może jutro... bójta się, bo jak zacznę przeszywać papiery to już żadnego wolnego miejsca na scrapie nie zostawię!


Oprócz tego dostałam mnóstwo pięknych prezentów, ale nie będę wsystkich fotografować - ogranicze się do tych związanych z tematem bloga; podsumowując - ten rok mogę zaliczyć do wyjątkowo udanych prezentowo :)

Poza tym dziekuję wszystkim za życzenia, jesteście kochani!!! :*

A na deser zaległy scrap, którego przez to całe zamieszanie nie zdązyłam wstawić na blog. Kolejny raz oscrapowałam małą Zu na rączkach u tatusia - mojego najlepszego na świecie przyjaciela.


Bazą scrapa jest papier z kolekcji "Herbaciany Ogród", który okazał się doskonale współpracować z papierem z kolekcji "Rivendell"; całość została okraszona ils-owymi guziolami :)

sobota, 28 listopada 2009

na mapie?

Tak wyszło że tym razem scrap powstał "na mapie", którą kupiłam w tanim dziale sklepu scrap.com.pl :) polecam - papiery z tego działu są w większośći tak dobrej jakości jak ILS-owe! :)


Mało tego, scrap powstal również na bazie MAPKI zaprojektowanej przez pewną francuzkę. Do tej kompozycji dotarłam poprzez blog naszej rodaczki Monikouette - Le havre de la passion, która również dała się porwać temu layoutowi i stworzyła uroczego scrapa na bazie kolekcji Rivendell. Ja zinterpretowałam lustrzane odbicie tej mapki.



Na warsztat ponownie poszło zdjęcie Laurki i Mata. Layout powstał jakis czas temu, ale dopiero dzisiaj doczekał się publikacji - zazwyczaj nie zwlekam z takimi rzeczami, ale tym razem czegoś mi tutaj zabrakło - nie wiem czyego; odstawiłam LO na kilka dni z nadzieją że moze mnie olśni, ale niestety nie olśniło więć pokazuję Wam obecny stan tej pracy - moze któraś z Was ma jakiś pomysł?!

czwartek, 26 listopada 2009

laurka dla Laurki

Mam zaszczyt zaprezentować Wam efekt kolejnego wyzwania liftowego, które prowadzimy z Nulą od ponad dwóch tygodni; dziewiczą pracą był layout Diany Wakley absolutnie, minimalistycznie zachwycający.


Oczywiście, standardowo - "mało mi było" i go po swojemu poprzekręcałam :) Na zdjęciu nowe postaci, których nie było jeszcze tu na blogu - moi przyjaciele Laura i Mat (dla znajomych wujek Booms), których uwieczniłam w ponad 150 kadrach na dworcu Łódź Kaliska tuż przed odjazdem pociągu - było to prawie miesiąc temu (october afternoon). Wiem, wiem to nie jest tradycyjna, wzruszająca sesja ciążowa - ale moim zdaniem ma swój niepowtarzalny klimat, szczególnie że młodzi rodzice prowadzą taki ciężki tryb życia - są ciągle w rozjazdach po całej Polsce, w ciągłej podróży.


Mam nadzieję że mi wybaczą ten 'scrabunek' - buziaki dla Was kochani, trzymajcie się dzielnie bo to już niedługo! :)
W pracy wykorzystałam papiery ILS z kolekcji Amber (reedycja już po Nowym Roku!)i Chocomint; dodałam fragmenty Sassafras Lass, October afternoon i Cosmo Cricket które dostałam jeszce jako "złota rączka" sklepu scrap.com.pl

środa, 25 listopada 2009

zawsze można sobie utrudnić...

... zawsze można przedobrzyć i usypać sobie pagórek z sypkiego piasku... echhhhh... nadgorliwość gorsza od faszyzmu;


To miał być banalny lift, prosty jak konstrukcja cepa layout, banalne dodatki... taaaak... może właśnie dlatego w mojej głowie zaczęły świrować te wszystkie (jak to Nula mówi) przydasie: "przecież ja nie mogę tak normalnie, bez farby, bez przeszyć, bez dodania czegoś od siebie...", no i mam teraz.
Czy ta praca wygląda na moją?! Odpowiedź jest jednoznaczna - NIE. Ale z drugiej strony: dawno nie korzystałam z kolorowego zdjęcia, nie zrobiłam niczego "typowo dzieciowego" :) wybaczycie, prawda?

Zapraszam wszystkich do udziału w najnowszym wyzwaniu art-piaskownicy, Scrapliftowej edycji Uli.

To moja pierwsza praca na bazie jednego z Mumowych papierów z kolekcji "Zeszyty" - muszę przyznać ze bardzo wdzięczny papier :)
Poupychałam tam jeszcze całą bandę: October Afternoon, Sassara Lass, Crate Paper, Cosmo Cricket, Basic Grey - czego tam nie ma :) Ale jest wesoło i kolorowo i czasem tak trzeba, tymbardziej że szykuje się kolejna, zdecydowanie bardziej stonowana praca... ale o tym jutro.

A teraz w nieco innym temacie - chciałabym Wam polecić najnowszy numer tygodnika "Przekrój", w którym znajduje się cały artykuł o jednym z moich najlubieńszych artystów maleńkiej Polandii - Zbigniewie Liberze. Jednocześnie zachęcam Was do wybrania się do Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie - tam q okreśie od 1 grudnia br.aż do 7 lutego 2010 będą wystawione prace Libery z lat 1982-2008 (potem od 19 lutego do 14 kwietnia można będzie jeszcze zobaczyć wystawę w BWA we Wrocławiu) - ja z pewnością tej wystawy nie ominę.

sobota, 21 listopada 2009

żółto, słonecznie, gorąco...

... niestety dzisiaj w Łodzi już słońce nie świeciło, wszędzie szaro-buro, tzn. prawie wszędzie bo u mnie w domu słonecznie jest zawsze dzięki Jaśkowi - najgorętszemu promykowi.


Scrap żółty powstał na wyzwanie monochromatyczne Anity; wszystkie żółte prace możecie oglądać na naszym art-piaskownicowym blogu; zachęcam do wspólnej zabawy - napełnijcie swoje domy słońcem!


Bazą scrapa jest cudnie energetyczny papier z starej kolekcji Sassafras Lass, dodatki różne, m.in. boski ołówek Cosmo Cricket. Przed stworzeniem scrapa naoglądałam się czarodziejskich prac Dani Johnston; z pewnością jej wpływ widać w kompozycji tej pracy :)

piątek, 20 listopada 2009

prawie jak w Paryżu?

...prawie robi jednak wielką różnicę :) beret sprawy nie załatwi - ale może rozweselić współdomowników i być powodem do stworzenia kolejnego scrapa.
Praca jest efektem dalszej części "wyzywania" się z Nulą - layout tego Lo'sa jest liftem TEJ PRACY Tary Anderson, która mnie totalnie zauroczyła różnorodnością wykorzystanych materiałów i inną niż wszystkie - prawie centralną kompozycją.


Nie wiem niestety czy Nula uporała się już z tym wyzwaniem, bo ostatnio jest straszliwie zabiegana i nie ma na nic czasu; żyję nadzieją że niedługo na swoim blogu pokaże na ci ją stać liftując taką "inną" pracę.



Scrap w większości jest wykonany na bazie papierów z kolekcji Amber grupy I lowe SCRAP, kwiaty na krawędziach wycięłam z arkusza My Mind's Eye; swoje miejsce znalazł też cudny motel, którego dawo temu kupiłam w pasmanterii i tak leżał sobie dwa lata zanim odważyłam się go wykorzystać. Dziękuję Nuli za cudny dar jakim są ręcznie dziergane przez jej przyjaciółkę koronki (tutaj tylko fagment fuksjowej) i pięknie magentowa rypsowa taśma :*
Fragment turkusowej aksamitki jest pamiatką z łódzkiego spotkania i dedykowany jest Jaszce :* A kropkami nad "i" są bradsy które dostałam od Ibiska i ćwiek z kolekcji "ptaszkowej" Latarni Morskiej - uff... to już chyba wszystko; dziękuję za wytrwałość.

P.S. Czy u Was też świeci za oknem takie piękne słońce jak w Łodzi?! :)

piątek, 13 listopada 2009

wybywam, a w dłoni trzymam...

tę oto kartę:


która jest prezentem dla mojej Katrin; sądzę że moja przyjaciółka podobnie jak ja zakocha się w barwach Rivendell.
Po drodze nawiedzam pewną małą scrapową szamankę - kochana, szykuj się na tornado!


Do zobaczenia w nowym tygodniu i trzymajcie kciuki żebym nie zginęła w górach!