środa, 19 stycznia 2011

sama

Alone with myself... tak się jakoś ostatnio czuję, nijak. Mam ku temu kilka powodów, ale o tym za chwilę...
Pierwsza edycja liftów M-Asochistycznych prawie się zakończyła... Dziesiątą edycję prowadziła Muma, podając do zliftowania pracę jednej z moich najulubieńszych europejskich scraperek, Belgijkę Vanessę :


"Alone with myself; the trees bend to caressme, the shade hugs my heart..."  Nie tyle czuję się samotna, opuszczona i niezrozumiana, co chyba potrzebuję tej samotności... potrzebuję przestrzeni dla siebie - tej fizycznej , materialnej jak i... ciszy mi trzeba... zdjęcie tego cudnego nieba, na którym wiać tylko wierzchołki jesiennych drzew zrobiłam w okolicach mojej działki... byłam tam dzisiaj, niestety nie w celu spacerowania...

Czeka mnie przykry obowiązek pożegnania ukochanego psa, który jest ze mną, z cała moja rodziną, z moim synek od 11 lat - za tydzień skończy, skończyłaby właśnie 11 lat. Ciężka choroba i niedołężność, niestety. Przepraszam ze Wam o tym piszę, ale wokół niej teraz kręci się mój świat, z dnia na dzień przekładana jest decyzja o uśpieniu, dzisiaj znowu przełożono termin na jutro/pojutrze ciągle nowe konsultacje, nowe pomysły na przedłużenie tej męczarni... nie daję rady. Ja ze swojej strony mogłam jej tylko dzisiaj przygotować godne miejsce do "snu"... Moja Misia 10 lat temu:

foto robione przeze mnie jeszcze starym ZENITem :)
Mam nadzieję że moja praca się Wam spodoba, jest odzwierciedleniem stanu mojej duszy. Z góry dziękuję Wam za komentarze jej dotyczące prosząc jednocześnie o nie komentowania całej sprawy dotyczącej Misi... dziękuję za Waszą wyrozumiałość, dziękuję że mogłam się "wygadać", po prostu...

Przy okazji tego postu chciałabym też bardzo, bardzo przeprosić moje ukochane koleżanki, które niestety zawiodłam... wiem... nie będę mogła z Wami spędzić najbliższych dniach z wiadomych Wam względów. Bardzo mi przykro, już żałuję i... bawcie się wspaniale, również za mnie :***

9 komentarzy:

carrot pisze...

Aniu :*
moje małe miało 10,5 roku, kiedy za moimi plecami zapadła decyzja o uśpieniu. Ciężko było mi ze świadomością, że psina, którą kochałam całym sercem odeszła ale... gdzieś tam, za tęczowym mostem on jest dużo szczęśliwszy.
Tak chyba trzeba czasem pomyśleć... a tym czasem tulę mocno.

kachasek pisze...

praca oczywiście podoba się! świetnie przelewasz uczucia na papier :)

cassia.wu pisze...

Przytulam Cię mocno ♥

antilight pisze...

Aniu, przytulam Cię mocno.
Ja ostatnie dwa lata z rzędu pożegnałam dwójkę moich psiaków. Straszne i smutne były to dla mnie chwile gdy mojego najlepszego psiego przyjaciela niosłam na rękach a on już nic nie mógł mi odpowiedzieć, ale jedno wiem, daliśmy z siebie wszystko i ja i on. Wiem, że zaistnieliśmy po to by się spotkać i nie żałuję niczego, jestem szczęśliwa, że był ze mną. Tylko czasem za nim uronię łezkę. Drugi psiak był tez mi bardzo bliski i sunia odeszła z powodu choroby. I chociaż są ludzie którzy usiłują mi wmówić, że nie warto mieć psa bo odchodzą po tym jak się do nich przywiążesz ja uważam przeciwnie. Pies to jeden z najlepszych przyjaciół spośród tych którzy mogą Ci się przytrafić. Bezinteresowny (no chyba że chodzi o michę z jedzeniem), ciepły, kochany nigdy ie powie Ci, że ma zły dzień :) Tak więc trzymaj się kochana , jestem z Wami myślami.

Lilith pisze...

gorgeous shades of blue...

Winged pisze...

Your creations are always TONS of inspiration! Thank you! So touching LO...

gunia pisze...

......:*

ankan pisze...

Rozpłakałam się przed ekranem, to zdjęcie...wypisz wymaluj jak moja sunia :((( Odeszła cichutko podczas gdy my nie potrafiliśmy podjąć decyzji o uśpieniu. Do tej pory nie potrafię się z tym pogodzić.

Przytulam mocno :***

Ann Cicilie pisze...

Your layouts totally knocks me out, I love your style!

I read the article with you in the Franch scrapbooking magazine, and reread it, and read it again, and I just can't stop looking at the layouts featured :)

Have a nice weekend :)