wtorek, 18 stycznia 2011

pusto, pustka, pustość

Tak mi dzisiaj jest - szaro i pusto i... korporacyjnie (to chyba najgorsze określenie, przy nim dostaję dreszczy). W moich scrapach natychmiast widać nastrój jaki mnie ogarnia, scrapuję tak jak się czuję. A ten tu scrap jest właśnie taki korporacyjny - lubię go i podoba mi się, ale nie jest taki jaki miał być zanim... zanim powstał i trafił na moją "gorszą formę".

Livingroomfloor's scraplift: http://www.flickr.com/photos/scootergroupie/4817116358/
Czy ktoś mnie w ogóle rozumie?! Mam wrażenie że ten mój słowny potok jest mało zrozumiały :(
Ale nie zawsze szare i puste znaczy złe :) prawda?
Mam tu jeszcze nieopublikowany na blogu lift pracy kochanej Mony, który zrobiłyśmy sobie z Jaszką z jej inicjatywy pokierowanej patriotyczną potrzebą :)


No dobra oba te scrapy nie są szare tylko BŁĘKITNOSZARE, ale... w moim dzisiejszym stanie wszystko traci kolory :/ Dzisiaj będę miała bardzo zły dzień, potrzebuję dużo pozytywnej energii dla wzmocnienia...

8 komentarzy:

kachasek pisze...

chciałabym, żeby przy lepszej formie mi takie scrapy wychodziły, a ty tu że gorsza forma ;)
obie prace mi się podobają :D
uśmiechnij się do siebie, od razu będzie lepiej ;)

sorriso pisze...

Wiesz co, super pokazałaś ten korporacyjny nastrój. Siedzę właśnie w korporacji, wokół szklane lodówki, w środku ludków setki a każdy jakby przedłużenie myszki- pieszczotliwie: mysie ogonki...mam to codziennie ale już niedługo:)

fasoolka pisze...

Nie widzę tu szarości i pustki, raczej spokój i przewagę błękitnego :) a enegetyczne kropki i napis na pierwszym - genialne!
i to ma być "gorsza forma "? ;) Trzymaj się Aniu i zdrówka i siły życzę! pozdrawiam :)

Lily pisze...

Oba scrapy są piękne:-)) Jak się patrzę na ten pierwszy nie czuję takiego nastroju w jakim opisałaś, że jesteś, bardziej kojarzy mi się z zamyśleniem, tęsknotą za czymś. Co do nastrojów korporacyjnych to takich już nie miewam, przez 8 lat pracowałam w korporacji (kiedy jeszcze studiowałam) gdzie "szefowa" w moim wieku mierzyła pracownikom czas w jakim pili kawę, chodzili do toalety itp. Mega wyścig szczurów i totalna deprecha którą czuć było na korytarzach a do której nikt się nie przyznawał.Cieszę się, że mnie tam nie ma. I dlatego uważam, że ten scrap nie ma nic wspólnego z nastrojem korporacyjnym. Nic takiego nie czuję jak na niego patrzę.
Głowa do góry Aniu po pochmurnych dniach przychodzą słoneczne;-)

Chiknana pisze...

You inspire me with your Yellow & blue page; You will see that next month on the blog "Chez les Poulettes, on s'affiche"

Thank you Ania-Maria!

Sagitta pisze...

świetne !

Mira pisze...

hug hug :*

Ann Cicilie pisze...

I send you tons of positive energy, and wish you a colorful weekend :)