Któregoś dnia w burzliwej dyskusji na gg zarzuciłam Nuli że ma bajzel w siedzibie ILS (prawdopodobnie, bo nigdy tam nie byłam i to były tylko moje przypuszczenia); Aneczka się wkurzyła i zrobiła mi ekspresowo zdjęcia z jej miejsca pracy - co się okazało: niemalże kliniczna czystość i porządek, ściana pełna ramek wypełnionych przyjacielską miłością, inspirujących scrapów i maaaasa ils-owych papier poukładanych obok siebie na półkach i poopisywanych :) przyznam ze ostatecznie tymi fotami Nula zamknęła mi usta w tej kwestii na zawsze :)
No dobra tak bałaganu nie ma, ale przekornie umiejscowiłam kilka wybranych fot w swoim własnym bajzlu scrapowym - zaszyłam, zachlapałam, posklejałam i wyszło tak:
Całość powstała na bazie mapki z weekendowego wyzwania Studio Calico#8 - nie liczę na wygraną, sądzę że mój scrapowy bajzel jest nie do przejścia dla Amerykanów hahahahaha...
Bazą jest ręcznie przeze mnie malowany żarówiasty papier - dobór kolorów dopasowany do klimatów, w których lubuje się nasza porządnicka :*
































