niedziela, 30 stycznia 2011

pastel oVo oVo oVo...

Przerwę sobie w scrapowaniu zrobiłam - od razu zaznaczam że nie wyszła mi na dobre :) Rozkręcając się stworzyłam dwa kalafiory (pokażę je niebawem) :) ale trzeci już wyszedł całkiem całkiem, lubię go.
Dlatego zacznę od scrapa właśnie... a fazę mam nader pastelową :) róże, błękity, sprane zielenie - to mój świat, to mój ostatni tydzień :)
Ta praca rozpoczyna kolejną  rundę M-Asochistycznych liftów. Jako pierwsza w tej eydycji lift wybierała Mona i tym razem, jej fachowy wybór padł na pracę, a to moja wersja...

błagam nie pytajcie jakich materiałów użyłam, bo nie jestem w stanie odpowiedzieć :)))

Kolejna sprawa to nowa edycja fotoGRY na art piaskownicy. Tym razem temat brzmi: GUMA BALONÓWA i wybrała go nasza kochana Ula :) myślałam że zadanie będzie łatwiejsze w realizacji, a tu na każdym kroku natrafiałam na przeszkody. Aby Wam tego oszczędzić uprzedzam: nie dostaniecie już w kiosku pod domem, ani przy kasach w markecie HubbtyBubby :) nie kupujcie również pseudo-balonowych gum na metry w pudełkach :) Balony robi się teraz z różowej ORBIT dla dzieci.  Moja wersja - posłużyłam się moim niezawodnym współspaczem :)


W środę obchodziliśmy czwarte już (!!!) urodziny Jana :) z tej okazji - wyblakłe polaroidy:


i jeszcze w wersji nostalgicznej, w pamiętniku :)


... i jeszcze jedna, "wesoła" wersja balonowej fotoGRY :)
zapraszam Was serdecznie do wzięcia udziału w wyzwaniu!!!


piątek, 21 stycznia 2011

niezwykła historia

Chyba każdemu z nas przydarzyła się kiedyś jakaś niezwykła historia, niektórym nawet kilka, lubicie je wspominać? macie frajdę z opowiadania ich innym, lubicie obserwować ich kiedy pojawia się na ich twarzach wyraz zaskoczenia i uśmiech? :) ja lubię, sprawi mi to przyjemność. Tym razem postanowiłam podzielić się z Wami jedną z takich historii za pomocą scrapa, który żyję dzięki niesamowitej kolorystyce i dzięki  tym kolorom właśnie, również cała ta historia miała miejsce (wiem, wiem - długie i nieskładne zdanie ale wicie o co kaman; trudno mi się dzisiaj skupić ahahaha).

Półtora roku temu gdy wybierałam się w podróż do Barcelony, całkiem przypadkiem trafiłam na flickerze na TO zdjęcie. Zakochałam się całkowicie w jego intensywnych kolorach, no i oranżowej Vespie. Nie miałam pojęcia gdzie zdjęcie zostało zrobione...

Jakiś tydzień później, już w upalnej Barcelonie...
Wracam sobie pewną, dość wąską uliczką z Parku Guell w poszukiwaniu najbliższej stacji metra... idę, wszystko dookoła mnie było w kolorze piasku, ulica, domy, gdzieniegdzie tylko było widać odrobinę zieleni glicynii a resztkami delikatnie fioletowych kwiatów (bo to był czerwiec i glicynie już przekwitały) i nagle... jakbym dostała czymś ciężkim w głowę... stanęła i całkowicie mnie wmurowało... pierwsza myśl: jest ZDECYDOWANIE zbyt gorąco i powinnam odpocząć :) usiadłam na schodach pobliskiego domu i patrzę i nie mogę wyjść z podziwu "jakim cudem"?! Natrafiłam na dokładnie to samo miejsce, które kilka dni temu przypadkowo znalazłam na flicerze. Oranżowa Vespa była w tym dniu zaparkowana kawałek dalej :)

lift pracy Debee
Także tak...  ahahahahaha taka to była przygoda w barwach fioletu i cynobru, z zaskoczenia :) Żeby było jasna - tylko ten JEDEN dom jest w ten sposób pomalowany :) jeden jedyny na całej piaskowo-beżowej ulicy.

A teraz mała zagadka, kto zgadnie, ten...ten zgadnie i będzie miał satysfakcję ahahahah :) Co to jest :)


Udanego weekendu życzę, cudownych spotkań z Babciami, Dziadkami i wspaniałej pogody sprzyjającej spacerom :***

czwartek, 20 stycznia 2011

dla rozluźnienia i w podziękowaniu

Zapomniałam pokazać Wam mojego "karolowego lifta" :) To była "humowata" edycja wyzwania M-A sochistycznego; Huma zaproponowała ten layout Karoli do zliftowania; akurat wszystko zbiegło się w czasie z totalną głupawką zaistniałą na wewnętrznym forum M-Asochistek :)

Nula, Huma, Mona, Jasza i Katasiaczek :***
Doprawdy, od wielu, wielu miesięcy tak się nie uśmiałam!!! Chichrałam się na głos do monitora przez ponad dwie godziny, płakałam ze śmiechu nie mogąc się odezwać przez telefon, zapowietrzałam się, bo nie mogłam wziąć oddechu i latałam sikać :) A to wszystko za sprawą tych sześciu wariatek, które tej nocy, do drugiej nad ranem siedziały w swoich domach, przed komputerem i przerzucały się discopolowymi linkami, itp... Następnego dnia bolało mnie wszystko, absolutnie wszystkie mięśnie brzucha i cała klatka piersiowa :) ale jak mi z tym było dobrze! No i dla upamiętnienia tego wyjątkowego wieczoru i wszystkich jego uczestniczek powstał ten scrap, przy okazji "karolowy" lift.
Dziękuję Wam dziewczyny za każda chwilą spędzoną razem :)

środa, 19 stycznia 2011

sama

Alone with myself... tak się jakoś ostatnio czuję, nijak. Mam ku temu kilka powodów, ale o tym za chwilę...
Pierwsza edycja liftów M-Asochistycznych prawie się zakończyła... Dziesiątą edycję prowadziła Muma, podając do zliftowania pracę jednej z moich najulubieńszych europejskich scraperek, Belgijkę Vanessę :


"Alone with myself; the trees bend to caressme, the shade hugs my heart..."  Nie tyle czuję się samotna, opuszczona i niezrozumiana, co chyba potrzebuję tej samotności... potrzebuję przestrzeni dla siebie - tej fizycznej , materialnej jak i... ciszy mi trzeba... zdjęcie tego cudnego nieba, na którym wiać tylko wierzchołki jesiennych drzew zrobiłam w okolicach mojej działki... byłam tam dzisiaj, niestety nie w celu spacerowania...

Czeka mnie przykry obowiązek pożegnania ukochanego psa, który jest ze mną, z cała moja rodziną, z moim synek od 11 lat - za tydzień skończy, skończyłaby właśnie 11 lat. Ciężka choroba i niedołężność, niestety. Przepraszam ze Wam o tym piszę, ale wokół niej teraz kręci się mój świat, z dnia na dzień przekładana jest decyzja o uśpieniu, dzisiaj znowu przełożono termin na jutro/pojutrze ciągle nowe konsultacje, nowe pomysły na przedłużenie tej męczarni... nie daję rady. Ja ze swojej strony mogłam jej tylko dzisiaj przygotować godne miejsce do "snu"... Moja Misia 10 lat temu:

foto robione przeze mnie jeszcze starym ZENITem :)
Mam nadzieję że moja praca się Wam spodoba, jest odzwierciedleniem stanu mojej duszy. Z góry dziękuję Wam za komentarze jej dotyczące prosząc jednocześnie o nie komentowania całej sprawy dotyczącej Misi... dziękuję za Waszą wyrozumiałość, dziękuję że mogłam się "wygadać", po prostu...

Przy okazji tego postu chciałabym też bardzo, bardzo przeprosić moje ukochane koleżanki, które niestety zawiodłam... wiem... nie będę mogła z Wami spędzić najbliższych dniach z wiadomych Wam względów. Bardzo mi przykro, już żałuję i... bawcie się wspaniale, również za mnie :***

wtorek, 18 stycznia 2011

pusto, pustka, pustość

Tak mi dzisiaj jest - szaro i pusto i... korporacyjnie (to chyba najgorsze określenie, przy nim dostaję dreszczy). W moich scrapach natychmiast widać nastrój jaki mnie ogarnia, scrapuję tak jak się czuję. A ten tu scrap jest właśnie taki korporacyjny - lubię go i podoba mi się, ale nie jest taki jaki miał być zanim... zanim powstał i trafił na moją "gorszą formę".

Livingroomfloor's scraplift: http://www.flickr.com/photos/scootergroupie/4817116358/
Czy ktoś mnie w ogóle rozumie?! Mam wrażenie że ten mój słowny potok jest mało zrozumiały :(
Ale nie zawsze szare i puste znaczy złe :) prawda?
Mam tu jeszcze nieopublikowany na blogu lift pracy kochanej Mony, który zrobiłyśmy sobie z Jaszką z jej inicjatywy pokierowanej patriotyczną potrzebą :)


No dobra oba te scrapy nie są szare tylko BŁĘKITNOSZARE, ale... w moim dzisiejszym stanie wszystko traci kolory :/ Dzisiaj będę miała bardzo zły dzień, potrzebuję dużo pozytywnej energii dla wzmocnienia...

poniedziałek, 17 stycznia 2011

bez tytułu chyba

Mam dzisiaj dzień "nijaki", dzień "flakowaty" taki :/ taki bleee...  no siły witalne mnie opuściły :) Ale i w taki dzień mam coś do pokazania, tylko ze krótko będzie i treściwie. Postanowiłam się zrehabilitować i zrobić drugą wersję wyzwania scrapowego M-Asochistek podanego przez Ulę, czyli Elsiowego lifta :) I wyszło tak:

z opisem materiałów nie zaszaleję, ale baza pod zdjęciem to Love&Merry :)
A na art-piaskownicy dzisiaj nowe wyzwanie: koloroTON!!! Zabawę wymyśliła dla Nas i of kors dla Was kochana Ki :* i polega ona na zestawieniu dwóch mocno kontrastujących ze sobą kolorów i stworzeniu na ich bazie pracy: scrapowej, kraftowej, biżuterii, itp...
Oto mój scrap (proszę o wyrozumiałość, to była moja pierwsza praca w tym roku, jeszcze zanim M-Asochistki ruszyły w tan)

lift boskie Tary: http://www.flickr.com/photos/taraanderson/5301353239/in/faves-38568783@N08/

I jeszcze muzycznie będzie - nula wstawił dzisiaj w ramach tego samego wyzwania swój art-journalowy wpis z tekstem z TEJ, jednej z moich ukochanych piosenek... ona idealnie pasuje dziś do mojego nastroju i energii, którą jestem w stanie z siebie wykrzesać (i tak już po dwóch kawach), serwuję zatem:

niedziela, 16 stycznia 2011

kocham niedziele!!!

Uwielbiam niedziele, kocham po prostu. Nie wiem dlaczego, bo w sumie nie jestem osobą która codziennie o ósmej rano wychodzi do pracy, która jest pozbawiona wspólnych rodzinnych chwil, posiłków przy rodzinnym stole, ba ja nawet nie jestem wierząca, więc nie wyróżniam tego dnia pójściem do kościoła; nie cierpię również (pasjami nie znoszę) rosołu - a jednak ten dzień jest dla mnie wyjątkowy :) Lubię w niedzielny poranek usmażyć moim chłopakom jajówę, upiec świeży chleb... a sobie zafundować gigantyczny kubas kawy, przy którym snuję plany na jakieś popołudniowe atrakcje: odwiedziny, spacery... albo wręcz przeciwnie, zanurzam się całkowicie w leniuchowanie, zmuszam się tylko do upieczenia ciasta - żeby mi ładnie pachniało w mieszkaniu i było co przekąsić po obiadku przygotowanym przez Miszę... 

a na scrapie cały świat! Picnic Party, At noon, About Spring i Love&Merry
Scrap powstał na wyzwanie liftowe Nuli, a pierwowzór pracy należy do naszej kochanej Uli :* A skoro jesteśmy już przy owej Uli - ano dziewczyna zaserwowała nam nieźle M-Asochistycznego lifta - mega zadoodlaną pracę Elsie! Na pierwszy rzut oka potwór - ale przy pracy okazało się że jest całkiem miło - co prawda kompletnie nie jestem zadowolona z mojej wersji, bo chciałam klimatycznie a wyszło po prostu mdło - nie ten styl jednak - ale eksperyment zaliczony :) Także żeby nie było tak miło dziś, to taki oto "kalafiorek" na deser serwuję :)


Takie małe marzenie o Barcelonie, tęsknota za tym dziwnym miastem, które pokochałam dopiero po opuszczeniu go...

Ciekawe jaki będzie dzisiejszy dzień?

piątek, 14 stycznia 2011

kreacja?!

No dobra, to już wiemy na miliard procent że nie lubi Anne-Marie w wersji C&S - zanotowałam hahahaha. W takim razie może coś annomariowego, co? Tzn. niezupełnie, bo to znowu będzie lift, ale... ja wybierałam bazową pracę i od razu widać że mi podeszło :) Tzn. nie wiem czy Wy to widzicie, ja widzę i czułam to w trakcie pracy :)
Moje współlifterki (Jasza i Nula) wymiękły i tej pracy nie zrobiły hahahah [ o  nie, tak nie będziemy POSTĘPYWAĆ, ja tu pasztety wszystkie wstawiam a wy co, nawet nie próbujecie?! nie będzie tak...]. Powinnam całe to zdanie wytłuścić i powiększyć :) Dobra wracamy do sedna... liftowałam sobie radości pracę bardzo zdolnej Szwajcarskiej scraperki Zyan.

na bazie z Beyond Imagination i fragmentami look@me
Zdecydowanie zbyt często się tu ostatnio pojawiam :) a nie zapowiada się na zamiany. Chciałam się jeszcze na szybko podzielić z Wami tym zdjeciem, które wyszperałam w sieci, zachwyca mnie całkowicie!

AnnMari w wersji minimal art...

nieeeeeeeeeeeeee... oczywiście że nie - to wiemy od dawana :) ale... skoro już liftuję sobie z takimi dwoma, co to z C&S są mocno zaprzyjaźnione to trudno - ZAWSZE istnieje ryzyko masakrycznej porażki ahahhaha. Ja chyba nie mogę tak "mało" i "pusto" :) No ale dobra, zrobiłam...
Jasza na przekór moim oczekiwaniom podała do zliftowania pracę McKary  (no to mogę to już z favsów wywalić ahahhahah :)

na look@me z dodatkiem Creamy Morning i Soczystego Lata - I lowe SCRAP
Raz na wozie raz pod wozem :) jutro postaram się zrehabilitować - no nie każdy musi w każdej dziedzinie brylować :) ahahhahah Mimo wszystko lubię tego scrapa, bo uwielbiam to zdjęcie zrobione w jakiś barcelońskich zakamarkach Barri Gothic :) Miszę kocham też :) i sobie właśnie na przekór wsyzstkiemu tego scrapa na regale postawiłam i sobie na niego patrzę - czy się komuś podoba czy nie :)

czwartek, 13 stycznia 2011

scrap eksperymentalny

Dzisiaj eksperymentalnie - a to z powodów następujących: a. pierwszy raz pracowałam na papierze z kolekcji "Herbarium", której dotąd (powiedzmy dyplomatycznie)... no nie dla mnie stworzona :) b. nie dość że "Herbarium" to na dodatek BEŻOWE(?!), c. do tego dorzuciłam intensywną żółć i czerń (a to za sprawą cudnego layoutu Guni) no i kropka nad "i" d. brokat :) ahahhhaha no jakbym to przeczytała np. jako "przepis na..." to bym się od razu poddała :)
Wyzwanie - oczywiście liftowe - w ramach grupy M-Asochistycznej - tym razem ja podawałam layout do liftnięcia i padło na mistrzynię gatunku - Debee{art}
 

Zdjęcie z którejś tam jesieni, ale co to ma za znaczenie gdy w sercu wciąż ta sama wiosna ahahahahhah, z lekka epicko poszalałam :) ale ten brokat na farbie... gdybyście mnie widziały jakim szerokim gestem sypałam tym złotem :) nie to że na farbę tylko - zasypałam pół kuchni - jak karnawał to karnawał !!!
No co ja tu mogę jeszcze... dzisiaj już sobie daruję to pisanie może, bo od rana przeżywałam katusze dentystyczne i boli do teraz :/ i jakoś mnie wena nie niesie :) ahahaha
DZISIAJ NIE POWSTANIE ŻADEN SCRAP!!!!
ale nie bój nic - mam kilka w zanadrzu zrobionych ostatnimi czasy ahahhaah - więc.... do jutra!

środa, 12 stycznia 2011

zaległy bożonarodzeniowy...

Koooooooooooocham to zdjęcie :) Zrobiłam je Jasiowi kiedy przygotowywaliśmy ozdoby choinkowe do powieszenia... Święta minęły, minął Nowy Rok a ulubione zdjęcie nie zostało oscrapowane! No musiałam po prostu znaleźć czas na tego scrapa. Wymiękły mi M-Asochistki, wymiękły moje ukochane Jaszko-Nulki, wzięłam się za liftowanie sama :) Bazę pod layout zaczerpnęłam ze sprawdzonego źródła - z pracy Chelseavn


Wiem, wiem, wiem - trochę "wieś" hahahhahah, ale mam usprawiedliwienie - poniosło mnie, zauroczyły mnie te bajecznie kolorowe lampki, których się tak mozolnie nawycinałam :) Jak to Gulka kochana dobrze zaobserwowała - taki trochę Wielkanocny wyszedł :)Ale dobrze, a co tam - "że święta" to musi być biało-czerwono? albo czerwono-zielono? a kto tak powiedział? :) podoba mi się ten mały odpust, a co! I śnieżynki od Enczy w końcu wykorzystałam! i bradsa który ma już trzy lata :) no bajer jest... :***

dziś na tapecie dżeremyk

Łer ar łi, Dżeremi :) ha! dziś szybki lift tego tu "pana" -->; o, TEGO. No nie czuję żebym podołała, ale... musiałam iść na ustępstwa, bo liftowałam razem z synem, tzn. Jan wybierał zdjęcie i kolory :) Chyba nie muszę pisać że tytuł "toy story" był obowiązkowy?!


Scrap już wisi u Jana na ścianie i czeka na kompanów - bo nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego ze to jest scrap z historią z toy story 3 - do oscrapowania zostały nam jeszcze dwie części :) na zdjęciu Jasio podczas zabawy podarunkiem od Mikołaja, czyli zestawem Lego Toy Story - "ucieczka ze zgniatarki śmieci" - jako główny bohater scrapa (pod którego kolor Jaś dobierał papier bazowy) występuje Miś Tuliś... oj długo by można było opowiadać - jestem pewna że mamy małych chłopców mnie doskonale rozumieją :) No tak już jest że jedni lubią dinozaury, Boba budowniczego, itp... a inni - no właśnie, bohaterów z ukochanych bajek Disneya (jejuniu, zupełnie jak mamusia... eh...).
Poza tym muszę napisać że KOCHAM tę zabawkę, bo Jaś potrafi bawić się nią godzinami, wymyślać niesamowite historie, przygody bohaterów - fakt jest wtedy głośno, ale... ja mogę w tym czasie scrapować :) Mam nadzieję że dziadkowie sprostają finansowemu wyzwaniu i na czwarte urodziny syn mój Dżon dostanie kolejne elementy zestawu :)

Acha!!!!!!!!!!!!! Liftowania wraz ze mną tej pracy podjęły się niezawodne przyjaciółki: Jasza i Nula :*** lowe Was baby.

wtorek, 11 stycznia 2011

rozruszało się towarzystwo!

Oj tak, rozruszała się nasza scrapowa Polandia w tym nowym roku! Wszyscy scrapujaąna potęgę, powstają nowe grupy liftowe (niestety nie znam adresów i nie mogę podlinkować :( zgłoście się tu babolce, żebym mogła zrobić odniesienie, sama też chętnie pooglądam co robicie).Dzisiaj kolejna edycja M-Asochistyczna, tym razem za sprawą Katasiaczka liftowałyśmy tę pracę Maniscrap.

na moich ukochanych look@me z dodatkiem wszystkiego :)
Musze przyznać że bawiłam się doskonale :) takie lifty lubię, bo można rozwinąć skrzydła, no i to od razu widać w pracach całej grupy. Zapożyczyłam sobie na tej pracy "nulowe" serducho, jakoś tak wyszło, że od razu wpadło mi do głowo, tak mi siew tym miejscu "widziało" no i musiało zostać :) Tak w ogóle to z Nulą jakieś mega podobne prace tym razem zrobiłyśmy :) kilka tych samych elementów się powtarza... śmiechowo :)

A teraz halo, halo... nie zapominajmy również o wyzwaniach piaskownicowych!!! Dzisiaj na blogu pojawił się nowy fotoLift! tym razem na warsztat poszło cudnie klimatyczne zdjęcie Carmen Moreno.



Koniecznie wejdźcie na nasz blog i zobaczcie jak załoga uporała się z tym wyzwaniem, mam nadzieje że nabierzecie ochoty na wykonanie własnej pracy :*

poniedziałek, 10 stycznia 2011

w międzyczasie...

Mam wrażenie że M-Asochistki nie nadążają ahahhaahha, albo ja wpadłam w dziki wir scrapowania i muszę tworzyć, ciąć, kleić, malować... no muszę, bo się uduszę :) Na szczęście znalazłam moje dwie niezłomne towarzyszki scrapowych uniesień: Jaszkę i Nulę i sobie w przerwach M-Asochistycznych wyzwań scrapliftujemy we trzy :) Pracę na nasze pierwsze wyzwania zaproponowała Nula - i dzięki Bogu był to layout jednej z moich ulubionych mistrzyń kompozycji - Chelseavn :*

photo by my best friend M.K. :*

No muszę powiedzieć że czuję moc po zrobieniu tego scrapa... wracam do formy - na szczęście, bo już się robiło smutno ahahhahaah. Odważyłam się na mega kontrast, intensywny kolor, dałam upust swoim emocjom :) napchałam na jedną bazę kilka kolekcji ILS: look@me, full of colors i nawet kawałek about spring :)
Przygotujcie się na atak starych, letnich zdjęć :) a nawet na te sprzed dwóch, trzech lat - bo materiał "foto" się skończył i musiałam sięgnąć do archiwów :)
Jutro znów tutaj będę... z nowym scrapem... i tak teraz będzie codziennie... do odwołania :)

szkarada

Ano tak cudownie, adekwatnie nazwała najnowszą pracę do liftowania moja ukochana mistrzyni słowa - Makówka :) Z całym szacunkiem, miłością i uwielbieniem wszelakim do Mony, muszę stwierdzić, że pracę do najnowszego liftu którą wybrałam musiał jej w nocy podpowiedzieć sam diabeł. Oto ONA :))))

Po ostatniej kompromitacji z "jaszkowym" liftem nie mogłam już sobie pozwolić na wierną interpretację tego gniota :) mimo tych uroczych cegiełek, które tak ujęły Monę za serce :) Uciekłam gdzie pieprz rośnie i zostawiłam z całości tylko główne elementy kompozycji, które dodatkowo pomniejszyłam w skali papieru - żeby go nie rozsadzały.

na zdjęciu moje "stare dobre" ukochane modelki - Nata i Zu; zdjęcie by M.K.-mistrz :)
Nie jestem do końca zadowolona z tej pracy, ale... dziękuję Ci Mona złoto za to wyzwanie, bo zmusiło mnie do uruchomienia wyobraźni, "zakomponowania" całości na jakiejś bazie - no dobre ćwiczenie jednym słowem :) ale i tak wyszło dziwnie "niemojo" :) Niech Cię opatrznośc broni przed kolejnym tak drastycznym wyborem, bo wsiąde w pociąg i zawitam do miasta Kraka o północy i uduszę gołymi ręcyma! Tej lift powinien znaleźć się w grupie S-Adystek a nie M-Asochistek :)

sobota, 8 stycznia 2011

masochistyczny nowy rok

Minął pierwszy tydzień nowego roku a ja jeszcze noworocznego scrapa nie zrobiłam :) ahahhahha fakt zrobiłam kilka innych, ale noworoczny się należy:)
Także scrap z ZEGAREM :] a przy okazji - dzisiaj na piaskownicy nowe wyzwanie rękoczynowe!!! Koniecznie zobaczcie jakie fantastyczne prace kraftowe powstały w mojej ukochanej drużynie! << TUTAJ >>

oto pierwowzór DebeeArt - mojej mistrzyni zza oceanu :) http://www.flickr.com/photos/debee_art/4101359596/in/faves-38568783@N08/


A teraz moja sromotna porażka, Jaszmurkowy lift na którym poległam, padłam na twarz i złamałam nos o krawężnik :) Moja wyobraźnia mnie zawiodła, czuję się naga pokazując to :) ahahaha istny koszmar, thriller na jawie, oto on:


Mam totalną głupawę jak na to patrzę... modlę się tylko żebym po osiągnięciu tego scrapowego dna odbiła się :) bo M-Asochistki pędzą i wytrwać nie dają (hmm czy uda się temu zawodnikowi zbudować formę na najważniejszy mecz?) - no tak, nie powinnam pisać postów pod wpływem takich kolorów, w takiej formie. Miłego dnia - może tyle :)

piątek, 7 stycznia 2011

pomalowałam sobie

Kolejny etap wyzwań masochistycznych za mną (jutro prawdopodobnie przekonacie się że rozpoczynam tendencję spadkową ahahhaha). Ćwieka (bajdełej, tak miał na nazwisko asystent w mojej pracowni grafiki warsztatowej:) zadała nam Makówka proponując dziwnie kwiecistą pracę S@fo... no jakby, co tu, jak to...
Doszłam do wniosku że nie ma co dalej kombinować, ze w sumie kwiaty lubię, znalazłam jakieś stare zdjęcie i resztę do niego dopasowałam... zakasałam rękawy, wyjęłam farby, pędzle i...


Do tego całego malarskiego bajzlu dodałam jeszcze fragment Beyond Imagination i Lavender Emotions (śmiesznie, też ręcznie malowane, tyle że wydrukowane przez Nulę)... Acha z góry informuję ze te białe kwiaty to pleksi Hambly Print Screen, bo pewnie będziecie pytać...

O dziwo wyszło na to że mój jest jednym z wierniejszych ahahahah; najbardziej pokochałam wersję Nulową, która CAŁKOWICIE pominęła istotne elementy oryginału ahahahha, kocham!
Przypominam, ze wszystkie prace można oglądać w masochistycznej galerii na flickr.

Edytowałam sobie ten post, bo jednak doszłam do wniosku że pragnę wygrać TEN oto KONKURS dla mojego ukochanego męża, który jest obłędnie przystojny, ale jakby jeszcze był codziennie ogolony to już w ogóle byłby szał !!!

Także CHCĘ TO, koniecznie, chcę to wygrać, potrzebuję do szczęścia tej golarki obłędnej :) Jesli ktoś śmie ze mną w tym konkursie konkurować, musi pędzić na blog Nulowy :)

środa, 5 stycznia 2011

scraplift-potwór i wyniki blog-hop

Potwór straszliwy, bo trzyczęściowy :) Trójdzielne monstrum - czyli: "co Katasiaczek dał do zliftowania". Ona jak zwykle - jak już coś zaproponuje to z góry wiadomo że człowiek najpierw będzie się nad tym kilka dni głowił, a potem robił robił, robił... i robił - ale efekt zawsze jest ciekawy, a doświadczenia zebrane podczas pracy okazują się przydatne i rozwojowe - to są po prostu rasowe wyzwania! Również możecie się w ten wyczerpujący, dający satysfakcję sposób pobawić z nami, biorąc udział w najnowszym wyzwaniu scrapLiftowym ogłoszonym dziś na blogu art-piaskownicy.


Ja wiem ze to dużo zdjęć, że mnóstwo elementów, ze bałaganiarska kompozycja która bynajmniej nie ułatwia pracy, ale... zobaczcie na piaskownicowym blogu jakie cudowne, kreatywne prace powstały! Uwierzcie, każda z nas się bała podjąć to wyzwanie, każda z nas :) polecam i zdradzę sekret, złoty środek - zdjęcia z jednej sesji i w miarę ujednolicona kolorystyka :)

A teraz ogłoszenie wyników losowania urodzinowego blog-hop! Chciałam serdecznie pogratulować wygranej...

Alexandrze
i Aszczce
(matko jedyna dobrze ze nie muszę tego wypowiadać a mogę napisać, bo bym się zapluła)
Dziewczyny bardzo proszę Was o maile ze wszystkimi danymi adresowymi oraz nazwą kolekcji którą chcecie dostać (bo wy akurat nie wpisałyście którą byście chciały).

Was wszystkie zapraszam także na bloga I {lowe} SCRAP, bo tam dzisiaj publikacja wygranych prac scrapliftowych i cardliftowych, wyróznienia no i nicki tych, które wygrały 2,5kg papierów ILS!

M-Asochistyczne historie

Druga odsłona wyzwania M-Asochistek... Pozwolicie że nie będę pisała wiele - dziewczyny na wewnętrznym forum masochistycznym mnie wykańczają - tam od kilku dni trwa nieprzerwana głupawa w bardzo dużym stężeniu, a ja od dwóch dni bez kawy i nie [nadążam]... i w sumie to już nie wiem co piszę (najczęściej jest to ahahahhahhaha) :)

Tym razem liftowałyśmy pracę kochanej, mojej wielkiej inspiracji Pretty Arty, którą na warsztat podsunęła nam Guni :*


Chyba pokochałam te pracę - powstała szybko, powiedziałabym ze jak na mnie nawet ekspresowo... Akurat, zupełnie przypadkowo wpadło mi w ręce jedno z moich ulubionych zdjęc mojej ukochanej Mamy zrobione chyba na schodach biblioteki florenckiej (ale głowy nie dam), w każdym bądź razie pochodzi z czasów włosko-stypendialnych, no... i można powiedzieć że mi "zrobiło" scrapa :) Poza tym znalazłam tu też miejsce na ulubioną zieloną metkę, ramkę z zepsutego polaroida (sama zepsułam, ze tak powiem - zdjęcie nie wyszło ahahhaha) i fonty, fonty, fonty... ulubione...      też :)

Dziewczyny przeszły same siebie, serio - powstały przepiękne prace. TUTAJ możecie oglądać wszystkie nasze prace, zapraszam.

Acha i odwiedźcie mnie dzisiaj koniecznie wieczorkiem, bo będziemy ogłaszać zwyciężczynie blog-hopów, no i jeszcze pojawi się coś specjalnego :) naaaaaaaaaaaaaaaaara :*

poniedziałek, 3 stycznia 2011

M-Asochistki 2o11!

Nowy Rok, nowy projekt, a jak nowy projekt to nic innego jak tylko NOWY PROJEKT WYZWANIOWY! Zebrała się nas jedenaście - jedenaście M-Asochistek :) Imię każdej z nas zaczyna się albo na "M" albo na "A", a że będziemy się wzajemnie katować i czasem z dnia na dzień rzucać sobie nowe wyzwania scrapliftowe to jeszcze doszła końcówka "-sochistki".
Wszystko zaczęło się od słynnych już liftów "annomariowych", które to z uskuteczniałyśmy z Nulą w minionym roku... a że jest nas więcej i to nie same Anny-Marie... no właśnie jaki my mamy skład...
1. Gunia
2. Huma
3. Asica P.
4. Muma
5. Mona
6. Katasiaczek
7. Makówka
8. Ula
9. Nula
10. Jasza
11. & ja
 
Jako pierwsza pracę do liftu podawała Nula - lewobrzeżny scrap Palomy, a tutaj moja interpretacja:


No i teraz nic tylko się bać, bo nie wiadomo kiedy spadnie na mnie nowy lift... i będę tu na blogu publikacje uskuteczniać kilka razy w tygodniu ahahahha - takie przynajmniej jest założenie :*  Acha, no i koniecznie odwiedzajcie wszystkie blogi! nie będę już ich podlinkowywać, bo czasu szkoda - wszystkie z resztą znacie, bo kto by ich nie miał w ulubionych...
 

co zrobić ze starymi gazetami... (można oddać na makulaturę, albo)

Wyzwania czas zacząć! Rok 2011 zaczynam ekologicznie - czyli scrapowo-recyklingowo. Dzisiaj na art-piaskownicy Anita ogłosiła nowe wyzwanie rękoczynowe - zadanie brzmi: ze starej gazety zrób coś, coś nowego, użytkowego, ładnego - nie jestem zbytnio kraftowa więc mnie temat trochę przerósł, ale na BLOGU piaskownicy możecie oglądać prawdziwe cuda - patrząc na nie nie wierzę ze powstały z gazet!


Jak widać na załączonym obrazku zrobiłam przestrzenną ramkę - praktycznie każdy jej element pochodzi z rycyklingu: pudełko, oczywiście GAZETA, którą pudełko wykleiłam, gałązki brzozowe, pojedyncze kryształki, łańcuszek, podkładka pod zdjęcie i fragment scrapowego papieru - skrawek :) Acha jeszce parciany sznurek i gwoździki. Alfabety są nowe - fakt, wybaczcie :)

en face
Zbliżenie na detale (perspektywa z prawa hahahha)
Proszę bez nerw - ja tu jeszcze dzisiaj wieczorkiem powrócę :) Jak zaczynać rok to z hukiem! Będzie niespodzianka, będzie scrap, będzie kolejne wyzwanie! SIJA :))))

sobota, 1 stycznia 2011

bye, bye 2010!

tik-tak tik-tak tik-tak... 2011!!!

Obłędnego Nowego Roku Wam życzę kochani! Dziękuję Wam za to że jesteście, że odwiedzacie te strony, ze często "wyczytujecie" wszystkie moje wylewne posty - te radosne i te, które piszę kiedy mi źle... Tak Wam dziękuję że nie wiem, bo gdyby nie wy moje życie byłoby inne, a ja wolę żeby było takie, bo takie mi się podoba :) I kocham Was i w ogóle... się wzruszyłam i sto lat i hahahhah :)

Acha przypominam że macie jeszcze dwa dni na nadsyłanie swoim scrap i cardliftów na konkurs urodzinowy I {lowe} SCRAP! możecie wygrać łącznie 5 kg papierów marki ILS, a poza tym na każdym z naszych DT blogach dwie najnowsze kolekcje: look@me lub Beyond Imagination!!!


Jeśli chcecie zdążyć jeszcze przed losowaniem (4 stycznia) z wpisaniem się na listę hop-blogową zapraszam 
TUTAJ i TU :)